 |
Forum Śląskich Motocyklistów
|
Przesunięty przez: Karolina 2012-08-26, 00:47 |
Rzędówka czy V-ka ? Wasze opinie ? |
| Autor |
Wiadomość |
benzin
Motocykl: V-Raptor
Imię: Panicz
Wiek: 82 Dołączył: 05 Kwi 2010 Posty: 957 Skąd: na telefon
|
Wysłany: 2012-02-09, 20:52
|
|
|
zmiana biegow w tym Renault V10 trwa wieki w porownaniu z tym silnikem F1 Hondy
a dzisiaj jest jeszcze szybciej
postep technologiczny dokonal sie naprawde znaczacy |
_________________ defloracje, tanio, dojeżdzam |
|
|
|
 |
mendelmax

Motocykl: Kawasaki KLE 500
Imię: Maciek
Wiek: 38 Dołączył: 15 Lut 2011 Posty: 97 Skąd: Mikołów
|
Wysłany: 2012-02-09, 22:52
|
|
|
| adam36 napisał/a: | | proponuje powrót do MZ |
Ja od lat choruję na Trophy, kiedyś sobie takiego kupię. Niestety póki co najpierw potrzebne było coś, na czym da się jeździć na codzień |
|
|
|
 |
RadekCB1
Motocykl: Honda CB1 (NC27)
Imię: Radek
Wiek: 48 Dołączył: 15 Cze 2010 Posty: 204 Skąd: Żory
|
Wysłany: 2012-02-10, 17:27
|
|
|
| benzin napisał/a: |
zmiana biegow w tym Renault V10 trwa wieki w porownaniu z tym silnikem F1 Hondy
a dzisiaj jest jeszcze szybciej
postep technologiczny dokonal sie naprawde znaczacy |
Ale gosc z Renaulta mial fajna robote, zamiast monitora mial przed soba prawdziwy piecyk, ktorym sterowal |
|
|
|
 |
PiotRR

Motocykl: różowy
Imię: Piotr
Dołączył: 25 Kwi 2011 Posty: 421 Skąd: SI
|
|
|
|
 |
Paweł_RSL

Motocykl: Honda VFR 800FI
Imię: Paweł
Dołączył: 14 Sty 2012 Posty: 25 Skąd: Ruda Śląska
|
Wysłany: 2012-02-13, 23:01
|
|
|
Narzekacie na Vki i rzędówy, które to ciągną lepiej od dołu....Elektryka sobie kupcie, tam na pewno nie będziecie narzekać na moment od najniższych obrotów
A tak na poważnie to tylko V4. Ten dźwięk...i wszystko w temacie. |
|
|
|
 |
c64club
MacGyver

Motocykl: Banda małolitrażówek
Imię: Igor
Wiek: 40 Dołączył: 10 Mar 2011 Posty: 71 Skąd: Katowice
|
Wysłany: 2012-02-14, 09:20
|
|
|
Jak na moje, kultura pracy nie musi dotyczyć silnika motocyklowego. Największą radochę budziły i budzą u mnie duże single, jak takie coś tłucze gara ruszając pod dużym obciążeniem to się uśmiech na potylicę zawija. Motór, co prawda, dostaje porządnego parkinsona w kilku zakresach obrotów, szarpie jak koń przy zrywce buka, ale można się rozkoszować każdym dźwiękiem wydechu. I ma "to coś". Nie ważne, czy był to DR600 (wałek wyrównoważający trochę psuje efekt), SR400 czy Junak. Mam to szczęście sam posiadając małolitrażowego rozdupczaka z Chin ujeżdżać wszsytko co się rusza na 2 (a czasem i 3) kółkach Jako następny motór też zagości u mnie singiel, tylko większy. Chyba, że mi odwali i kupię starego ruskiego boksera.
Czterocylindrowe "Dremele" za gładko chodzą |
_________________ Po co siwieć o jakieś pierdoły?
http://www.grzegorski.net
Wózki boczne, przyczepki - polski kącik |
|
|
|
 |
greenmack

Motocykl: rower
Imię: maciek
Wiek: 44 Dołączył: 17 Lis 2010 Posty: 2711 Skąd: tychy
|
Wysłany: 2012-02-14, 10:39
|
|
|
| Cytat: | Jak na moje, kultura pracy nie musi dotyczyć silnika motocyklowego. Największą radochę budziły i budzą u mnie duże single, jak takie coś tłucze gara ruszając pod dużym obciążeniem to się uśmiech na potylicę zawija. Motór, co prawda, dostaje porządnego parkinsona w kilku zakresach obrotów, szarpie jak koń przy zrywce buka, ale można się rozkoszować każdym dźwiękiem wydechu. I ma "to coś". Nie ważne, czy był to DR600 (wałek wyrównoważający trochę psuje efekt), SR400 czy Junak. Mam to szczęście sam posiadając małolitrażowego rozdupczaka z Chin ujeżdżać wszsytko co się rusza na 2 (a czasem i 3) kółkach Jako następny motór też zagości u mnie singiel, tylko większy. Chyba, że mi odwali i kupię starego ruskiego boksera.
Czterocylindrowe "Dremele" za gładko chodzą |
pierwszy kumający klimat na forum widze........ |
_________________ http://www.dwagary.pl/ |
|
|
|
 |
mendelmax

Motocykl: Kawasaki KLE 500
Imię: Maciek
Wiek: 38 Dołączył: 15 Lut 2011 Posty: 97 Skąd: Mikołów
|
Wysłany: 2012-02-14, 10:51
|
|
|
c64club, to dla ciebie wprost stworzony jest DR BIG |
|
|
|
 |
prezesartur
Motocykl: Nie mam. Nie jestem cool.
Imię: Artur
Dołączył: 05 Kwi 2010 Posty: 4520 Skąd: Łazy
|
Wysłany: 2012-02-14, 18:00
|
|
|
| Albo SHLka |
_________________
Najlepszą drogą do nawrócenia jest mało uczęszczana droga o szerokości większej niż promień skrętu. |
|
|
|
 |
reprezentant
Motocykl: sv650N
Imię: Mariusz
Dołączył: 11 Lut 2012 Posty: 7 Skąd: Tarnowskie Góry
|
Wysłany: 2012-02-20, 16:38
|
|
|
Rzędówka czy V-ka? każda jest inna 2 rożne motocykle. Rzędówki to dla mnie bardziej sporty, V- ki to coś pomiędzy. Co do jazdy w V-kach (mojej sv 650) brak kopa tak od 150km/h ale cudów nie wymagam daje rade( naprawdę pięknie się tym lata). Co do dołu to opinie chwalą V-ki ale każdy chwali swoje , jak ktoś chętny można się kiedyś gdzieś umówić i obalić mity, sprawdzić jak to naprawdę. Mi osobiście brak czegoś w V-kach i rzędówki tez tego czegoś nie mają. Acz kolwiek następny sprzęt będzie raczej w rzędzie.
pozdrawiam |
|
|
|
 |
Kermit
Motocykl: Czerwony TL 1000 S '98r.
Imię: Krzysiek
Wiek: 47 Dołączył: 18 Gru 2011 Posty: 50 Skąd: Łabędy
|
Wysłany: 2012-03-03, 01:28
|
|
|
Więc po pierwsze (co widać w opisie) jestem dumnym posiadaczem sportowego (jak najbardziej) L-Twina.
Fragment artykułu ze znanej witryny n/t motocykli sportowych:
"TL to litrowy motocykl sportowy, wyposażony w, i nie można tego nazwać inaczej, szaleńczy silnik widlasty. Jego maniakalność podkreśla tylne zawieszenie zbudowane z klocków Lego Technic, które owszem, jest przymocowane do ramy, ale na tym kończą się jego właściwości. V2 w TL1000 to jeden z najlepszych silników w Historii Suzuki, eksplodujący mocą przy każdym odkręceniu rollgazu i okazyjnie napełniający spodnie kierowcy. TL1000 kusi ceną. Używane sztuki po kosmetycznych szlifach chodzą nawet po 5-6 tys., co zachęca młodych do nabycia, podobnie jak tubalny hałas wybebeszonych tłumików. No przecież jak to idzie na gumę!
Przeciwwskazania - Furiacki silnik w połączeniu z nieprzewidywalnym podwoziem wersji S (w TL1000R zawias był zmieniony) to zestaw przerażający nie tylko niedoświadczonych kierowców, ale też stare wygi. Po pierwsze, oddawanie mocy jest nagłe. Nagłe nie w stylu „Ojej, ale to szybkie", ale tak nagłe, że chcesz dzwonić po notariusza i spisać testament. Lekki przód motocykla chętnie się unosi bez względu na to, czy ci się to podoba, czy nie. Po drugie, przy mocy oddawanej w taki sposób, tylne zawieszenie pracujące w motocyklu na umowę/zlecenia na 1/8 etatu to kiepski pomysł (kiepski ogólnie). Po trzecie, duże V-ki mają tendencję do bardzo mocnego hamowania silnikiem. To oznacza, że w deszczu, na śliskiej nawierzchni, na zakręcie, odruchowe dla nowicjusza odpuszczanie gazu może spowodować zaparkowanie w rowie. Duże silniki widlaste wymagają obycia również ze względu na ich charakterystykę, czyli bardzo mocny niski i średni zakres obrotów.
Powikłania - sportowe widłaki z natury są dość dzikie. Jedne mniej inne bardziej, ale zawsze wymagają od kierowcy ponadprzeciętnych umiejętności. "
Tyle teoria.
Jestem szczęśliwym posiadaczem TL 1000 S rocznik '98. (Prawdopodobnie jako jeden z niewielu na forum). Nie będę pisał p***dół n/t techniki, ale... Moja czerwona ślicznotkę kupiłem po 8-miu latach przerwy w dosiadaniu jednośladów. Wiecie - pierwsze dziecko , drugie dziecko... W dodatku jedyne sprzęty na jakich wcześniej jeździłem to Jawa TS 350 (niektóre moje trasy na tym uroczym czeskim motorku przekraczały 2 000km więc nie życzę sobie śmiechów), rosyjski URAL i GSX-R 600 '91 (olejaki są nie do zarżnięcia i na pohybel temu kto twierdzi inaczej). Do rzeczy: Moc? Gwałtowność? To puste słowa.
1. Uruchomienie silnika - Można każdego Harleyowca takimi dźwiękami wprawić w kompleksy. Piękny, lekko arytmiczny basowy pomruk, wydobywający się z wybebeszonych (fabrycznie przez producenta) tłumików, przyprawia o erekcję i dreszcze na plecach. Po równo 5 ciu minutach wsłuchiwania się w przepiękne brzmienie silnika dosiadam maszyny. Oooo MATKOJAKIETOWIELKIE!!!!!!! Chwilę waham się, czy sobie jednak nie odpuścić. Eeeeeee nie....
2. Powoli Przed siebie: Rozmiary motocykla mile mnie zaskakują. Krótko mówiąc jestem WIELKIM facetem. 185 cm wzrostu, 95kg żywej wagi bez majtek na wadze :-) Pierwsze moto gdzie bez skrępowania mogę się schować w całości za owiewką! Wszystko zostało tu skrojone na mnie. Lekki ruch prawym nadgarstkiem - z tłumików wydobywa się ostre i agresywne warknięcie! Grzmot odbija się przez ułamek sekundy echem pomiędzy kamienicami. W głowie pojawia się myśl "Trzeba było jednak kupić sobie tą SV650S... W coś ty się idioto wpakował". Czuje pierwszy silny zastrzyk adrenaliny... Pora do przodu, w myśli układam sobie plan przejażdżki: "Powoli, na 4000rpm, pokłoń maszynę w zakrętach, a potem pomyślimy" Odkręcam gaz i łagodnie puszczam sprzęgło... Które łapie ułamek sekundy wcześniej niż się tego spodziewałem. Maszyna wyrywa przed siebie wyrzucając spod koła salwę kamieni. Pierwsza myśl "Nogi na podnóżki!" a zaraz potem kolejna, "rety ależ one są daleko z tyłu!" Dociągam obroty na pierwszym biegu do 5000rpm i wbijam dwójkę. Zmiana biegu przy całkowicie zakręconym gazie powoduje lekkie przyhamowanie motocykla. Odkręcamy delikatnie... CHOLERA! musiałem widocznie zrobić to niedelikatnie, ponieważ moje cztery litry ześlizgują się na sam koniec siodełka!!!! Całkowicie wbrew mojej woli!!!!! Dojeżdżam do skrzyżowania, na wszelki wypadek staję i rozglądam się czy mam miejsce na ewentualne niekontrolowane ewolucje. Nie dowierzam sobie i maszynie. Właściwie to nie dowierzam sobie; co do moto mam pewność - to maniakalny morderca. Ruszam wreszcie ponownie gwałtownie buksując kołem - sprzęgło najwyraźniej działa w trybie jedno bitowym - on / off i nic pomiędzy: "Może jakaś regulacja pomoże?" 1... 2... 3... po zapięciu trzeciego biegu decyduję się znowu nieco mocniej odkręcić gaz - ponownie zsuwam się z siodełka do tyłu, ale tym razem decyduję już tam zostawić swoje szlachetne cztery litery i docisnąć je dla odmiany o oparcie którego cel istnienia nagle staje się dla mnie jasny. Kładę się jak śledź na baku dotykając go brodą. To pozwala poczuć mi się swobodniej na "bajku" i rozluźnić ręce. Przede mną kręty odcinek drogi, jadę trójką -rzut oka na obrotomierz 4000 rpm. Wchodzę w serię zakrętów na stałym gazie. Podstawowy błąd nowicjusza - odruch odpuszczenia gazu w szczycie zakrętu to kaplica na tym sprzęcie i murowana gleba. Silnik ma bardzo mocny moment hamujący, a w skrajnych przypadkach słyszałem że potrafi zgasnąć (sam nigdy nie doświadczyłem, no ale nie próbowałem zakręcać gazu w szczycie zakrętu ).
W pierwszy zakręt wchodzę pochylając się mocno do środka, głowę przesuwam daleko poza rączkę kierownicy, do wewnątrz zakrętu. Tyłek na razie zostaje na swoim miejscu, przykuty do oparcia, dzięki temu nie boję się rozluźnić rąk. Kolejne zakręty przejeżdżam na stałym gazie, lecz nim kończy się ich seria, mimowolnie odkręcam gaz. Moto prowadzi się koncertowo! Jak prawdziwa 600! Pod takim wielkoludem jak ja jest zwinna i poręczna. Od groźnych pomruków dobiegających z tłumików, zwielokrotnionych echem odbitym od pobliskich kamienic, dostaję ponownie erekcji.
Zawieszenie pracuje zaskakująco miękko (jak na moje standardy) i nieźle wybiera nierówności... A może to tylko szok nie pozwala mi odczuć braku komfortu? W końcu to ścigacz? Chyba nie powinno mi być wygodnie?? Kolejne zakręty utwierdzają mnie w zaufaniu do motonga - opieram ciężar ciała na nogach i balansuję czterema literami na lewo i prawo jadąc teraz po prostej drodze lekkim wężykiem. Motorek nie wykazuje chęci do "bujania się" czy kołysania w trakcie tej zabawy, jak to mi się zdarzało na mniejszych motorkach. Może to dlatego, że podnóżki są daleko z tyłu i mogę oprzeć się na nich, zamiast na kierownicy? Nieważne, tak czy inaczej do kolejnego zakrętu schodzę zwieszony z siodełka i z wystawionym daleko kolanem - boże jakie to na tym motocyklu łatwe!!!!!! Gdyby nie fakt że kombinezon wisi na kołku w szafie, a na na tyłku mam tylko Jeansy, to .... Sam nie wiem. Motorek wręcz kusi, żeby złożyć się nim w jakiś lepszy zakręt. Tymczasem zza zakrętu wyłania się prosta, jednocześnie kończy się rząd kamieniczek i wypadam na otwartą drogę. Lekki ruch prawej ręki - staram się być delikatny i czuły. To przecież nasza pierwsza randka.
kkkkUUUUUUUURR@@@@@@AAAAAaaaaaaaa.
W tym motocyklu mieszka diabeł. Nie ma innego wytłumaczenia. Przednie koło prawie nie dotyka asfaltu. A dźwięki ? Coś pomiędzy Black Sabbath a Iron Maiden. Czysty Heavy Metal. Leże na baku jak śledź... Spinam się choć wiem że nie powinienem. Ruszam łokciami na boki, żeby rozluźnić ręce. Od adrenaliny pompowanej w niebezpiecznych ilościach w moje żyły zupełnie zaschło mi w ustach. Kurczowo zaciśnięte szczęki zaczynają boleć. Niepokoi mnie również stan zwieraczy. Sprawdziłbym ręką, gdybym tylko mógł sięgnąć do tyłu, ale mam niejasne przekonanie, że do tego sprzęta najlepiej będzie pasował brązowy kombinezon...
Znowu toczę się pomiędzy kamieniczkami... Jestem zakochany.
3. Przed sezonem / Po sezonie Po zakupie motocykla jeszcze parę ciepłych dni wykorzystuję na przejażdżki po okolicy oswajając się ze sprzętem, jednak gwałtowny atak zimy kończy moje wybryki. Sporządzam Listę grzechów głównych dla chłopaków w warsztacie. Koniec sezonu zbiega się z wiadomością, o awansie w pracy i przeniesieniu do ... Za granicę. Na razie na 6-mcy, potem ... zobaczymy. Podekscytowany bliskością Hockencheim i Brna przystępuję do uzupełniania listy - z internetu ściągam Owners Manual i Serwis Manual i zaglądam co by tu .... Rzut oka na licznik - 50 000 km. Serwis Manual jest "wyskalowany" do 25 000 km... Hmmm no to co przy tych 25 000km? Listę otwiera regulacja zaworów, synchronizacja przepustnic.... BLEBLE BLE... Co mi tam. Do tej pory planowałem zając się motorkiem sam, ale praca za granicą sprawia , że nie mogę i nie muszę zajmować się nim sam.
4.Epilog dostałem info: - Drogi panie, oglądaliśmy ogólnie motorek zanim zabraliśmy się do pracy. Moto musiało mieć ciężkiego dzwona. Wiedział pan, że mocowanie tylnego amorka rozleciało się i trzyma się na jakiś blaszkach? - Znaczy wiedziałem, ramy w tym punkcie często pękały, użytkownicy robili takie wzmocnienia nawet na nieuszkodzonych ramach. - Wiedział pan, że główka ramy też była spawana? - ..... - Bo ktoś włożył sporo trudu w ukrycie tego faktu - Spaw jest bardzo ładnie oszlifowany, a rama zapiaskowana. Śladów prawie nie ma. Ale rama jest krzywa, sprawdziliśmy. A tego jak długo takie coś będzie się trzymać nie wie nikt. Zabije się pan...
Wczoraj znalazłem i zaklepałem nową ramę i moje żona - (kobieta zalet wielu, spośród których najbardziej cenię sobie zgrabny biust ) jedzie po nią w sobotę. Życie znowu jest piękne.
5. Na dobranoc Zakochałem się w tej maszynie. Ma PRAWIE wszystko to, czym dla mnie jest ideał motocykla. Piękna... Jest w jej kształtach niewątpliwie coś z kobiecej sylwetki, choćby to piękne wcięcie w talii. Ma charakter, o to na pewno! Jest jak żywa istota, jest jak... Sharone Stone w "Nagim instynkcie": piękna, niebezpieczna i cholernie seksowna... Ta bestia właśnie TAKA jest: czyhająca na moment nieuwagi w chwili uniesienia żeby ci skręcić kark... Wiem to, ale nic nie potrafię poradzić, że wszystko w niej mnie pociąga.
W skrócie: Musisz być niezłym szajbusem, żeby jeździć czymś takim.
Z motocyklowym pozdrowieniem. |
_________________ Jump in the cockpit and start up the engines
Remove all the wheelblocks there's no time to waste (...)
Run, live to fly, fly to live. Aces high. |
|
|
|
 |
Kapitan Bomba

Motocykl: Orzeł 1
Imię: Tytus
Dołączył: 05 Kwi 2010 Posty: 3388 Skąd: Galaktyka Kurvix
|
Wysłany: 2012-03-03, 14:36
|
|
|
Współczuję kupna tak podpicowanego motocykla.
Dasz radę, pozdrawiam. |
|
|
|
 |
Kermit
Motocykl: Czerwony TL 1000 S '98r.
Imię: Krzysiek
Wiek: 47 Dołączył: 18 Gru 2011 Posty: 50 Skąd: Łabędy
|
Wysłany: 2012-03-03, 19:33
|
|
|
Wiem że dam radę... Dzięki
Zadziwia mnie tylko cierpliwość mojej małżonki. Nie pożałowała ani grosza z budżetu. Nie przeraża jej cena Michelinek Pilot Sport 2CT, ani Pirelli Diablo Rosso II...
A właśnie... Dostałem obietnicę, że jak przyjadę do domu na święta, to moto będzie gotowe, + nowe oponki i będę mógł wrócić do Monachium motorkiem. Kurcze... Słyszę jak mnie Alpy wołają.
Mam mały dylemat, a wy tu na pewno macie już wszystko rozpoznane: które lepsze? Kto Jeździł i zna?
Dla naświetlenia sprawy: W tym roku sezon zapowiada mi się ciekawie. Raz na tydzień wypad w Alpy Bawarskie. Co 6 tygodni wypad do domciu i spowrotem (800km w jedną stronę). Raz na miesiąc wypad na Hockenheim (3,5h jazdy z Monachium) , albo Brno (podobnie). Nie mam zamiaru bicia tam rekordów prędkości, ale wiecie... Miło jest pośmigać na kolanie. No nie?
Moje typy:
1. Michelin Pilot Sport 2CT
2. Pirelli Diablo Rosso II
Rozważam też (ze względu na niezła wytrzymałość)
3. Pirelli Angel ST
A myśląc o torze przychodzi mi do głowy
4. Pirelli Diablo Supercorsa
Czy ktoś może mi przybliżyć szczegóły odnośnie tych opon? Najlepiej byłoby poznać opinie kogoś, kto jeździł na nich wszystkich. Szczególną niewiadoma są dla mnie Pirellki Diablo Rosso II - producent strasznie się nimi chwali, a tu w Monachium jak pytam w salonie z oponami, to sprzedawca najpierw pyta czego sobie życzę, a potem chwali "że to świetny wybór".... Zresztą co może wiedzieć o oponach facet który do pracy przyjeżdża w MINI? |
_________________ Jump in the cockpit and start up the engines
Remove all the wheelblocks there's no time to waste (...)
Run, live to fly, fly to live. Aces high. |
|
|
|
 |
Żaba1984
Externus pirata

Motocykl: SUZUKI TL1000R
Imię: Marcin
Wiek: 41 Dołączył: 09 Sty 2011 Posty: 1204 Skąd: Księstwo Poznańskie
|
Wysłany: 2012-03-03, 21:15
|
|
|
Jeżdzę TL1000R 2 sezon i polecam gorąco |
_________________ Non cogimus velocius angelo tuo custodi volant.
 |
|
|
|
 |
Abaddon [Usunięty]
|
Wysłany: 2012-03-03, 21:20
|
|
|
Ja jeżdżę XX drugi sezon i też polecam |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie moesz zacza plikw na tym forum Nie moesz ciga zacznikw na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
• • • •  |