Forum Śląskich Motocyklistów Strona Główna Forum Śląskich Motocyklistów


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
ZBIÓRKA PIENIĘDZY DLA MARCINA!!!!
Autor Wiadomość
soprano 
WIEWIÓRA

Motocykl: virago 535 '96, Yamaha YZF 600R thundercat
Imię: Ewa
Dołączyła: 05 Kwi 2010
Posty: 4852
Skąd: sosnowiec
  Wysłany: 2011-12-30, 17:50   ZBIÓRKA PIENIĘDZY DLA MARCINA!!!!

Wiem, że temat istnieje w dziale Charytatywne ale ogłaszam zbiórkę pieniędzy prowadzoną przez Stowarzyszenie Dawcy Uśmiechu oczywiście jeśli ktoś woli wpłacić wprost na konto Marcina to prosze bardzo. Operacja jest przewidziana na 13 lutego 2012r. i potrzebna jest już kwota około 15 000 bo większość przy pomocy rodziny i przyjaciół oraz motocyklistów z innych forów zebrał. Na koncie mamy 400 zł. przeznaczone jest w całości dla Niego więc postarajmy się zebrać więcej, wszystko co teraz wpłynie na konto zostanie przekazane w całości bez potracania na jakieś inne cele.


Wklejam jeszcze raz opis o co chodzi:
"Marcin Pawłowski, współpracujący z nami fotograf, przeżył w sierpniu tego roku dramatyczny wypadek. Oto opowieść Marcina o kraksie, jej fatalnych skutkach i prośba o pomoc do ludzi dobrej woli.
To miała być niedzielna wycieczka Ojca z Synem… Była piękna, sierpniowa pogoda, długi weekend – idealne warunki, żeby zobaczyć Ojcowski Park Narodowy i Skałę. Postanowiliśmy, że zrobimy to razem tak jak lubimy najbardziej – na motocyklu. Odpowiednio ubrani ruszamy koło godziny 12.00, jedziemy do Olkusza. Skręciliśmy z trasy krajowej 94 na drogę wojewódzką 773 – spokojna, kręta, wręcz idealna do delektowania się turystyczną, wolną jazdą motocyklem droga. Dodam, że jestem turystą motocyklowym – uwielbiam „połykać” kilometry podziwiając otoczenie i okolicę, przez którą jadę. Wjechaliśmy do miejscowości Sułoszowa – decyzja mogła być jedna: jedziemy wolniej.

Niedziela, żniwa, piękna pogoda. Ryzyko ogromne – dziecko na drodze za zakrętem, kombajn wyjeżdżający z bocznej drogi, pola, bramy czy wczorajszy weselnik… Utrzymujemy prędkość w granicach 50 km/h – bezpiecznie, zatrzymanie możliwe praktycznie natychmiast. Mijamy wracających z Ojcowa wielu motocyklistów – obowiązkowo lewa w górę (motocyklowe pozdrowienie) Jest super. Nagle, na lewym łagodnym łuku…

Przytomność odzyskałem gdy nadlatywał śmigłowiec. Pierwsza myśl, pierwsze słowa, wręcz krzyk: „GDZIE JEST MŁODY, GDZIE JEST MÓJ SYN!?” Ratownik, który udzielał mi pomocy powiedział: „Leż spokojnie – nic mu nie jest. Jak Ty leżałeś nieprzytomny – on kierował akcją ratunkową. Dzielnego masz chłopaka”… Słyszę głos Syna – ma dopiero 14 lat - mówi, że nic mu nie jest, że ma „tylko” złamaną prawą rękę powyżej nadgarstka. Mówi, że jest dobrze i dzwoni do mamy. Powie jej co się stało. Właśnie, co się stało? Co ze mną? Lewa noga – działa, prawa noga – działa… uff – kręgosłup cały. Głowa ok – ratownik może zdjąć mi kask. Prawa ręka – działa, lewa – niestety nie działa. Pierwsza myśl – połamana. Poskładają, zrośnie się i będzie dobrze. Telefon do szefa z krótką informacją – „Tomek, miałem wypadek. Zabierają mnie śmigłem do szpitala. Będę dzwonił.”

Zaczęło boleć, bardzo boleć… Lewy bark i kręgosłup między łopatkami. W szpitalu po pierwszych prześwietleniach i tomografii okazało się, że kręgosłup złamany w trzech miejscach, złamane trzy żebra, bardzo poważne uszkodzenie barku i splotu barkowego, stłuczenie klatki piersiowej i krew w płucach… Po za kręgosłupem i żebrami wszystkie kości i rdzeń kręgowy całe, ale i tak nie jest dobrze… W głowie wciąż tylko jedno pytanie: co się stało? Nikt jeszcze mi na to pytanie nie odpowiedział. Krzysiek (mój Syn) pojechał do szpitala w Olkuszu. Dzwoni żona, powiedziałem jej gdzie jestem, co wiem, wypytałem o Młodego. Powiedziała mi, że jedzie do mnie i powie mi co się stało.

Wszystkiego dowiedziała się od Krzyśka, który dokładnie pamięta całe zdarzenie. Nadjechał z tyłu, z ogromną prędkością… Nawet nie hamował – trafił w lewą stronę tylnego koła naszego motocykla. Prędkość miał tak dużą, że w konfrontacji jadących w tym samym kierunku dwustukilkukilogramowej Hondy Transalp i ponad tonowego VW Golfa II ten drugi przewraca się na bok…

Dlaczego? Dlaczego nie hamował – byliśmy widoczni, dobrze ubrani, pogoda była piękna, warunki drogowe idealne. Odpowiedź na to pytanie okazała się bardzo prosta:
Kierowca miał:
- 26 lat
- 4,11 promila alkoholu we krwi!!!

Kierowca nie miał:
- uprawnień do kierowania pojazdem – prawa jazdy. Wcześniej zostało mu zatrzymane za jazdę po pijanemu
- ubezpieczenia OC
- do tego jeszcze przed moim wypadkiem był poszukiwany przez Policję w celu odbycia kary więzienia (być może za spowodowanie wypadku samochodowego pod wpływem alkoholu)

Pierwsza doba w szpitalu to istny koszmar. Ból nie do zniesienia – i to nie tylko ten fizyczny. W głowie milion myśli… Czy zrobiłem wszystko, żeby tego uniknąć? Może ja jestem czemuś winien, mogłem zabić swoje dziecko, zabić siebie… Co poszło nie tak? Jednym słowem dramat, łzy i strach co będzie dalej, co z pracą – przecież tyle jest do zrobienia…

Druga doba to więcej szczegółów o stanie zdrowia – kręgosłup ok., niestety lewa ręka będzie wymagała bardzo długiej rehabilitacji. W wyniku wypadku uszkodzony został splot barkowy, a co za tym idzie nerwy odpowiadające za motorykę kończyny – z rdzenia kręgowego wyrwane zostały korzenie nerwowe. W tej chwili ręka jest zupełnie bezwładna ale jestem dobrej myśli – będzie dobrze. Trzeba wziąć się w garść i wracać do rzeczywistości. Niestety z drugiej strony barykady stoją finanse, a ściślej mówiąc budżet domowy. Wydatki, jakie poniosłem do tej pory na wszystko co związane z leczeniem moich obrażeń i obrażeń mojego dziecka znacznie przekroczyły 8000 złotych, a dodam, że od wypadku minęły dopiero cztery miesiące i tak naprawdę przeprowadzona została tylko dokładna diagnostyka…

Największe wydatki i cierpienie dopiero przede mną. Operacje, rehabilitacja. Na domiar złego pracodawca mojej Żony postanowił nie przedłużyć z Nią umowy o pracę tłumacząc to likwidacją stanowiska – 11 listopada zasiliła szeregi osób bezrobotnych. W najbliższym czasie czeka mnie kilka operacji barku i rdzenia kręgowego – w tym jedna z nich będzie musiała odbyć się za granicą. Niestety poziom polskiej wiedzy medycznej i wyposażenie polskich szpitali nie pozwala na rekonstrukcję nerwów wyrwanych z rdzenia kręgowego. Mało tego, według opinii jednego z czołowych polskich neurochirurgów podjęcie się takiej operacji w polskich warunkach nie dość, że nie daje cienia szansy na powodzenie to niesie za sobą ogromne ryzyko zupełnego utracenia jakiejkolwiek sprawności, która pozostała w kończynie (dłoń).

Koszt operacji, której podjęcia zdecydowali się neurochirurdzy z kliniki w niemieckim Aachen oscyluje w okolicy 10000 Euro. Będąc w bardzo trudnej sytuacji i bez większych perspektyw na powrót do zdrowia w polskich warunkach jestem zmuszony prosić Was o pomoc. Proszę również o wsparcie w nagłośnieniu mojego problemu. Być może dzięki Wam znajdą się dobrzy ludzie, którzy też będą chcieli mi pomóc…

Dane do przelewu:
MARCIN PAWŁOWSKI32-500 CHRZANÓW
UL. BRONIEWSKIEGO 14A/1
BANK PeKaO S.A.
nr rach: 39 1240 1170 1111 0000 2418 0625

Z poważaniem oraz wyrazami wdzięczności
Marcin Pawłowski"

Wklejam rónież nasz numer konta :)

Stowarzyszenie Motocyklowe Dawcy Uśmiechu
41-214 Sosnowiec
ul. Litewska 41/60
nr KRS 0000393324


88 1160 2202 0000 0001 9940 8619
 
 
 
rufus 


Motocykl: lep na baby ;)
Imię: rafaÂł
Wiek: 47
Dołączył: 07 Kwi 2010
Posty: 330
Skąd: Strzegom
Wysłany: 2012-01-01, 17:24   

Poszlo . To ktos z FSM ?
 
 
 
soprano 
WIEWIÓRA

Motocykl: virago 535 '96, Yamaha YZF 600R thundercat
Imię: Ewa
Dołączyła: 05 Kwi 2010
Posty: 4852
Skąd: sosnowiec
Wysłany: 2012-01-01, 17:26   

Nie jest z naszego forum ale zbiórki pieniędzy są na różnych forach również na Forum Miłośników Virago
http://www.virago.com.pl/...hp?f=25&t=16378
 
 
 
rufus 


Motocykl: lep na baby ;)
Imię: rafaÂł
Wiek: 47
Dołączył: 07 Kwi 2010
Posty: 330
Skąd: Strzegom
Wysłany: 2012-01-01, 17:29   

oczywiscie jebany pijak pewnie caly i zdrowy ?
 
 
 
soprano 
WIEWIÓRA

Motocykl: virago 535 '96, Yamaha YZF 600R thundercat
Imię: Ewa
Dołączyła: 05 Kwi 2010
Posty: 4852
Skąd: sosnowiec
Wysłany: 2012-01-01, 17:33   

Niestety tak a odpowiedzialność gówniana na dodatek zanim skończą się sprawy z ubezpieczycielami i jeśli nie przyzna się do winy to i sprawy sądowe Marcin nie ma szans na odszkodowanie więc musi liczyć na siebie i na nas, uważam, że jeśli jest szansa na uratowanie jego sprawności a zarazem i normalnego życia to trzeba próbować do skutku.
 
 
 
mg1989sos 
Założyciel

Motocykl: ZZR600
Imię: Michał
Wiek: 37
Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 2367
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2012-01-01, 17:56   

skromnie ale poszło :) temat widoczny na każdym podforum i poszedł mailing do wszystkich użytkowników :)
Profil Facebook
 
 
 
benywariat 

Motocykl: suzuki bandit
Imię: krzysiek
Dołączył: 14 Sie 2011
Posty: 3
Skąd: rogoźnik
Wysłany: 2012-01-01, 18:22   

Skromnie ale tez wysyłam . Acha jeśli mają sprawcę to wszystko pokrywa ubezpieczeniowy fundusz gwarancyjny tylko musi się zgłosić do swojego ubezpieczyciela a najlepiej to do PZU i opisac sprawe i zgłosic szkode na osobie bo tylko takie pokrywa UFG, będzie konieczność udowodnienia poniesionych kosztów czyli trzeba zbierać imienne faktury. Pozdrawiam i życze szybkiego powrotu do zdrowia LWG
 
 
benywariat 

Motocykl: suzuki bandit
Imię: krzysiek
Dołączył: 14 Sie 2011
Posty: 3
Skąd: rogoźnik
Wysłany: 2012-01-01, 20:09   

Firmy po pierwsze pobieraja prowizję nawet 30% , po drugie to z odszkodowania które jesteś w stanie wywalczyć sama , zgłosic można sie do nich jak juz wywalczysz wszystko co się da i kierujesz sprawe do sadu
 
 
soprano 
WIEWIÓRA

Motocykl: virago 535 '96, Yamaha YZF 600R thundercat
Imię: Ewa
Dołączyła: 05 Kwi 2010
Posty: 4852
Skąd: sosnowiec
Wysłany: 2012-01-01, 20:43   

benywariat, racja.
 
 
 
Bass 
Pal gumę a nie dusze


Motocykl: R1200GS
Imię: SEBA
Wiek: 50
Dołączył: 18 Lis 2010
Posty: 1296
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2012-01-01, 20:56   

parę złociszy poszło
_________________
Bass - www.riss.pl Hurtownia odzieży BHP
 
 
harmonista 


Motocykl: VFR800FI '00
Imię: Rafał
Wiek: 41
Dołączył: 16 Lis 2010
Posty: 115
Skąd: Racibórz
Wysłany: 2012-01-01, 22:12   

Też parę złoty poszło. ZDROWIA!
 
 
bart_b 


Motocykl: zajebisty pomarańczowy
Imię: bart
Dołączył: 19 Sty 2011
Posty: 133
Skąd: Częstochowa/Katowice
Wysłany: 2012-01-01, 22:28   

nie rozumiem tylko dla czego prokurator nie wsadził skurwysyna od razu do pierdla. poza tym to jest recydywa .

benywariat napisał/a:
Firmy po pierwsze pobieraja prowizję nawet 30% , po drugie to z odszkodowania które jesteś w stanie wywalczyć sama , zgłosic można sie do nich jak juz wywalczysz wszystko co się da i kierujesz sprawe do sadu


czy warto czy nie warto kazdy oceni sam. dla przykladu moi znajomi mieli ciezki wypadek. jeden zginął drugi ledwo wyzył. ubezpieczyciel wypłacił 50 tys pomimo przepychanek (zaczelo sie od 30 tys) Sprawe podjęła jedna z firm prawniczych. skończyło się na 800 000tys zł i dożywotniej rencie w wysokości 5 000zł miesięcznie podlegającej co roku rewaloryzacji wg wskaźnika, tak wiec te 30% w stosunku do wywalczonej indywidualnie kwoty to jakiś smiech. poza tym oni zapłacili 20%

Dla mnie ubezpieczyciel powinien wypłacić kwotę bezsporną ktorej wysokość taka firma ustali na dośc wysokim poziomie. powinno to załatwić bieżące potrzeby. Ja bym nie czekał.

Zdrowia życze koledze to przede wszystkim a także sprawiedliwości
_________________
mOtOcZeWa.pL
 
 
 
sowizdrzal 
Turysta DualSport


Motocykl: KTM 1090
Imię: Adam
Wiek: 51
Dołączył: 05 Kwi 2010
Posty: 353
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2012-01-02, 08:22   

Przelew poszedł, wraz z życzeniami szybkiego powrotu do formy.
_________________
Sowizdrzał
KTM 1250 6T
W plecaku miał swój cały świat, kamieni kilka, chleb i wina dzban...
 
 
 
Ola_su 

Motocykl: Suzuki Dr400S Honda CB750
Imię: Aleksandra
Wiek: 48
Dołączyła: 06 Kwi 2010
Posty: 138
Skąd: Gródków
Wysłany: 2012-01-02, 08:58   

mała* napisał/a:
są też firmy odzyskujące odszkodowania. Proponowałabym się zgłosić do jednej z takich.


Firmy te zajmują się taką sprawą dopiero po wyroku sądu odrzekającym o winie, a tu sprawa się nie skończyła, u nas jest taka sama sytuacja. Sprawa karna ciągnie się już 2 lata
 
 
Olo 


Motocykl: Varadero
Imię: kikol
Dołączył: 30 Lis 2010
Posty: 2
Skąd: SY
Wysłany: 2012-01-02, 09:11   

Marcin 3maj się, będzie dobrze. Wklejam też na swoją stronę i wysyłam do wszystkich znajomych też do tych nie-motocyklistów, im więcej luda się dowie tym lepiej. A co do tego "pana" który spowodował wypadek to... takie prawo niestety mamy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie moesz zacza plikw na tym forum
Nie moesz ciga zacznikw na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
http://www.mgm-moto.plhttp://www.motoautostrada.plhttp://dawcy-usmiechu.slask.pl/