 |
Forum Śląskich Motocyklistów
|
|
Wyprawa dookoła Polski. |
| Autor |
Wiadomość |
manka [Usunięty]
|
Wysłany: 2010-11-19, 20:10 Wyprawa dookoła Polski.
|
|
|
W sumie przydałby się dział relacji, ale póki nie ma to:
W tym roku, emil i ja +mikeRR+narzeczona objechaliśmy Polskę
Jako, że bardzo przyjemnie wspominamy tą wyprawę i będziemy o niej opowiadać dzieciom i wnukom, to i Wam troszkę poopowiadam
Zapewniam, ze krócej się nie dało i jest to bardzo okrojona relacja
Wyprawa dokoła Polski, 17-30 lipca 2010 roku
Uczestnicy:
manka na marchewce (Honda CB600 Hornet)
emil i Honda VFR 750
Majki(Łukasz) i Karolina na Suzuki GS500
17 lipiec godzina 10:00, zbiórka całej ekipy i w drogę Wesoła Gromadko
DZIEŃ PIERWSZY
Kierunek Karpacz
Był piękny i słoneczny dzień. Słoneczko dosłownie nam dopiekało i nas wędziło, co spowodowało, że porozpinaliśmy kurtki i spodnie, pozawijaliśmy rękawy i nogawki, i tak sobie śmigu śmigu.. z uśmiechami na mordkach.
Pierwszy postój poświeciliśmy na zjedzenie lodów .. przeanalizowanie groźnych sytuacji i urokliwej pogody.
Oczywiste jest tez, że uwieczniliśmy się na fotce (emil i ja)
Jedziemy dalej.. porozpinani gdzie sie tylko da ale ciągle w kombinezonach i nagle ulewa.
Szybki postój i ubieranie kondonów. Po przejechaniu w nich ok 10km znów słońce.. i znów deszcz.. i znów słońce.. i znów... i tak w kółko.
Pogoda nas wręcz "rozpieszczała"
Dojechaliśmy do Karpacza gdzie właśnie zaczynało kropić i należało szybko znaleźć jakieś miejsce na nocleg.
Szybka decyzja- jedziemy w górę Pokrążyliśmy tam i z powrotem i zapadła oficjalna i jednogłośna decyzja. Śpimy tutaj:
Główna droga i jakieś zadaszenie ogrodzone, miejsce na grilla, ławeczki..a i troszkę miejsca na namioty i motocykle.
Z rozkładaniem namiotów jednak się wstrzymujemy, bo czekamy aż przestanie padać deszcz Tyle, ze deszcz nie ustawał... rozstawiliśmy se domki w deszczu i nyny..
DZIEŃ DRUGI
Całą noc lało, a o 4 rano okazało się, ze przemókł mi i emilowi domek. Szybka interwencja i nakrywanie domku folią. Nawet pomogło. Ciągle padało i tak do 12 w południe, gdy stwierdziliśmy..ze trzeba sie zwijać, bo nigdy nie przestanie bo mu u góry, a na dole pewnie... no właśnie, po zjechaniu na dół zobaczyliśmy słońce .:D
Jako, ze pogoda już nam popsuła plany..szybciutko pojechaliśmy zobaczyć fajniejsze zabytki Dolnego Śląska.
Park miniatur Dolnego Ślaska w Kowarach
Gdy już obejrzeliśmy miniaturowe zabytki, ruszyliśmy z powrotem na Karpacz, aby dowiedzieć Dziki Wodospad.
Zaparkowaliśmy obok wodospadu...a że zakaz był .. no tego naturalnie nie widzieliśmy ;D
Następnie ruszyliśmy na Szklarska Porębę, na sławny zakręt śmierci.
Oczywiście sam zakręt...no fajny winkielek z kilkoma dziurami, ale dojazd Droga wołała o pomstę do nieba. To ona była bardziej przerażająca, niż ten zakręt. Jadąc, cały czas ma się śmierć w oczach.
Aż dziw, ze nikt nie nazwał jej drogą śmierci. :evil:
Jeszcze tego samego dnia, pojechaliśmy w stronę Legnicy na nocleg, aby następnego ruszyć o poranku dalej :razz:
DZIEŃ TRZECI
Ruszamy na Poznań.
Droga była spokojna, nawet równa. Zatrzymaliśmy się gdzieś w lesie na jagódki, ale...zdechły i nie było co jeść.
Bardzo ważne: obeszło sie bez kondonów
Poznań- miasto drogowej anarchii, pełne kolein, dziur i świateł na Rondach :evil:
Zawitaliśmy do Rafała i Justy naturalnie, gdzie rozbiliśmy swe domki (ale dzieci nie płodziliśmy i drzew nie sadziliśmy) .k :oops:
Następnie ruszyliśmy zwiedzić miasto Pyrów ;D
Czyli odwiedziliśmy Tor w Poznaniu Podziwialiśmy jak pies po nim biega i pewna starsza pani uprawia nordic walking
Zrobiliśmy sobie zdjęcie pamiątkowe
Ładnie wyszliśmy
Co ciekawe dołączył wtedy do nas kolega z forum XJ i wszyscy razem na centrum.....wypić coś i zrobić zdjęcie pamiątkowe. A potem znów do naszych gospodarzy.. bo na przyszły dzień spora trasa nas czekała
DZIEŃ CZWARTY
Wyspani najedzeni ruszamy dalej. Przebiliśmy się przez Poznańską dżungle i zmierzamy w kierunku Biskupina.
W Biskupinie odwiedziliśmy osadę będącą chyba najstarszym śladem kultury łużyckiej.
Zwiedziliśmy muzeum i osadę, zobaczyliśmy jak Pani wyrabia naczynia, zrobiliśmy kilka fotek naturalnie.
Po powrocie do motocykli, okazało sie ze obok zaparkował motocyklista,który jechał w zasadzie tez wokół Polski, ale w druga stronę, więc mieliśmy informacje jaka pogoda czeka nas nad morzem.
Zjedliśmy bardzo smaczny obiadek i Wio dalej.
Ciekawostka: Brak możliwości płacenia karta. ;o;o
Po drodze nad morze wyjechaliśmy za granice ;D
:evil::evil: i to nie byle jak jednakże żadnych atrakcji tam nie ujrzeliśmy wiec postanowiliśmy dalej zwiedzać piękną Polandie
Godzina 23 :evil: zjawiliśmy sie nad morzem, a dokładnie w Łebie. Pora na poszukiwanie noclegu ;D
Naturalnie chłopcy ze swym wrodzonym wdziękiem znaleźli coś dla zbłąkanych motoświrów i kolejny raz rozbiliśmy swe domki. Gdy już się rozgościliśmy..wybraliśmy się na smaczne zapiekanki, a następnie na plażę godz 3 w nocy jest idealna pora na spacer brzegiem morza. :evil: :evil:
DZIEŃ PIĄTY
Jak wiadomo, nad morzem sie leży...dlatego leżeliśmy, moczyliśmy dupcie w wodzie, a potem sie grzaliśmy.
Do Łeby dotarli też: motoświry z ekipy (Sargon i Olke), a chwile potem kolejni(Spun i Esterka), z tym że jedni motocyklem, a drudzy rowerami. W ten sposób z 4 osób zrobiło się 8
Oczywiste jest, że bez zdjęć się nie obeszło.
Teraz prezentacja naszych zgrabnych ciałek ..
W dzień plaża, ale nikt nie powiedział, ze w nocy nie .... wiadomo że na plaże trzeba iść..coś zjeść i wypić.
I tu ciekawostka : w nocy trzeba uważać, ponieważ grasują wtedy potwory, które wyrywają rury i zbiorowe je przenoszą..miedzy/nad ludźmi. :evil:
DZIEŃ SZÓSTY
Kolejny dzień nad morzem...spędziliśmy znów leżąc, ale tylko do południa gdyż..pora było ruszać dalej
Zanim jednak poszliśmy smażyć tyłki, o poranku naszym oczom sie ukazał taki obraz:
Dom naszych sąsiadów (Esterki spuna ) został zbombardowany gówienkami.
Apel: uważać na srające mewy.
No i pora było nam sie rozstać z rowerzystami, ponieważ nie byliśmy w stanie im dotrzymać tempa i ruszyliśmy na Cypelek- Hel oraz zobaczyć foki.
Pogoda była cudna..ugotowaliśmy się w kombikach, a po dojściu na plażę, wszystko z nas dosłownie spłynęło.
No i siup do wody
Ludzie troszkę dziwnie na nas patrzyli (chyba na nasze nowoczesne stroje kąpielowe), ale co tam... fajnie było..przyjemnie i mokro. :D
Chwile później jedliśmy surowa pizze, ale to nie było fajne, więc pominę. :evil:
fok też juz nie zobaczyliśmy
Ruszamy dalej, kierunek Milwino- nocleg u kolegi z forum Horneta- Białego.
U kolegi Waldusia, zjawiła się ekipa z forum HH, no i była imprezka
DZIEŃ SIÓDMY
Ruszamy na wycieczkę, zobaczyć ośmiorniczkę w oceanarium, Dar Pomorza i Muzeum Marynarki Wojennej.
Do oceanarium czekanie z 2h w kolejne- olewamy.
Muzeum słabe- odpuszczamy.
Dar Pomorza zobaczyliśmy, co by nie było, ze nic nie widzieliśmy.
Gadu gadu..idziemy coś zjeść. Jedzonko smaczne w jakiejś pizzeri, ale nikt nie skusił sie na pozycje nr 50 Może kolejnym razem ..
Kilka fotek wiadomo..co by nie było, ze pamiątki nie mamy
No i ruszamy dalej, teraz do Krasina- kolejny cywilizancyjny nocleg, gdzie ugościł nas pięknie kolega Major z forum HH
DZIEŃ ÓSMY
Rano ruszyliśmy zobaczyć kanał Elbląski, gdzie zapewniono nam zwiedzanko.
Szybciutko uciekamy się spakować i uciekamy na Malbork.
Trafiliśmy akurat na oblężenie Malborka, także ludu było co nie miara.
Niestety- 45 minut wyczekiwania na bilet do zamku nas zniechęciło, zwłaszcza że czekała nas znów długa droga. Dlatego pochodziliśmy, pooglądaliśmy, jak się papier robiło, jak sie garnki lepiło oraz walki rycerzyków.
Na szybciutko, przeszliśmy sie po Malborku, schłodzić się jak zwykle i ruszamy dalej.
Niestety pora było nam się było rozstać z naszymi przylepami ze śląska (Sargon i Ola ) oraz Majorem i jechać dalej- do Mrągowa.
Niestety, cała wycieczka tam była niepotrzebna, jedna wielka porażka.
Noclegu nie znaleźliśmy. Ludu...więcej niż przywiduje ustawa i koszt namiotu na polu 50zł
Już późno, a nam przypadło szukać kolejny raz po ciemku spania.
Kilka km przed Mikołajkami, nad jeziorkiem znaleźliśmy miejscówkę i spać, bo rano dalej...
DZIEŃ DZIEWIĄTY
Raniutko zdjęcie i uciekamy dalej, bo czas zaczyna nas gonić.
Po drodze na Suwalszczyznę, odwiedziliśmy Zabytkowe Mosty w Stańczykach , które robiły wrażenie.
Szybciutko dalej, lecimy nad Hańcze już na nocleg.
Rozbiliśmy się na posesji Pani sklepowej, tuż nad samiutkim jeziorem, gdzie rozpaliliśmy sobie ognisko i zjedliśmy kolacje.
DZIEŃ DZIESIĄTY
Pobudka, śniadanko..pakujemy się i ruszamy.
Lecimy nad Wigry, a po drodze w Suwałkach przystanek przy Konkatedrze św. Aleksandra i na stacji na tanku tanku..do baku i do brzusia.
Po dojechaniu nad Wigry, znów zachwyciliśmy się tamtejszym urokiem przyrody:)
Niestety, długo się nie nacieszyliśmy, bo trzeba jechać dalej.
Na obiadek zatrzymaliśmy się w Augustowie, gdzie przeszliśmy się kawałek po okolicy i nacykaliśmy kilka zdjęć.
Kolejny smaczny obiadek, polecam: placki ziemniaczane z kurkami ..
Zmierzaliśmy ku puszczy Białowieskiej na nocleg, jednak po dojechaniu na miejsce nasi towarzysze stwierdzili, że chcieliby bieżąca wodę, a nie rzeczkę, studnie i dobre serce tamtejszych.
No i kolejny raz nocne poszukiwanie noclegu. Ok północy wszyscy zdenerwowani,zmęczeni udaliśmy sie do hotelu, gdzie mimo niskiej ceny zostaliśmy mile zaskoczeni, naprawdę idealnymi warunkami.
DZIEŃ JEDENASTY
Wyspani, pachnący ruszamy zobaczyć to co nas sprowadziło w tamte tereny: Żubry
Uprzedzani przez tubylców o wychodzących żubroniach, powoli i ostrożnie przemieszczaliśmy sie po puszczy zobaczyć Żubra, wilka, rysia i inne stworki..
W puszczy Białowieskiej zobaczyliśmy:
- żubry
- jelenie- panią jeleniową nawet głaskałam ..
- długo wyczekiwane wilki
- rysia - jak to kot miał wszystkich w d...i ciągle spał
- dziki - wygrzewały sie na słoneczku
- żubronie
- łosia, a dokładnie panią losiowa czyli klempe = ta franca miała tak długi język, ze sie jej w gębie nie mieścił i wisiał
- sarenki
- koniki
Zjedliśmy niesmaczny i niezdrowy obiad, kupiliśmy pamiątki (np. miód z cynamonem- mniam ) i ruszamy dalej. Jedziemy do oporu...i wtedy dopiero spanie. Kierunek Lublin.
Po drodze oglądamy kolejną Cerkiew.
Kolejny raz łapie nas deszcz, a tym razem razem oberwanie chmury.
Złapalo nas tak, ze ubierając się już przemokliśmy. Ale jedziemy dalej.
W tamtych okolicach należy zwrócić szczególną uwagę, na to co biega po ulicy.
Pies wybiegający prosto pod koło, strachu mi narobił..ale to już nie jest szałowe.
Szałowe są teraz krowy
Wystraszona zwierzyna wybiegła z pola na drogę, a ja miałam przyjemność poruszać sie miedzy nimi, tylko stracha miałam, że mnie krowa potrąci. ; o;o
Rękawice wyciskaliśmy ściskając dłonie. A raczki zmarszczyły się jak babuni skóra.
Kondony na buty, dały rade, ale zanim je ubrałam to stałam po kostki w wodzie.
Kondony na kombiki.. poprzedzierane od środka i pod szyjami zaczęły przeciekać. Masakra!!
Jedziemy do oporu, taki był zamiar..ale byliśmy przemoczeni, czyli zatrzymujemy sie wcześniej.
Minihotel w Miedzyrzecu Podlaskim ..
Baba: nie mam pokoju na 4 osoby
my: moze byc 3, zmieścimy sie. Ile nas to bedzie kosztować?
Baba: 35zł od osoby
My nie zastanawiając sie, szybko się zdecydowaliśmy. Skoro dzień wcześniej za 45zł był mega wypas..to teraz nie będzie znacznie gorzej.
Baba chyba jednak wystraszyła się naszego widoku i stwierdziła, ze i tak narobimy syfu i da nam 'pomieszczenie z kuchnia, łazienka.."
Jak sie rozpakowaliśmy tak sie spakowaliśmy i dalej szukać spania.
:evil: Taki smród, stęchlizna, zimno, wilgotno. Okropność. :evil:
Wtedy baba stwierdziła, ze ma 4os pokój, ale podziękowaliśmy i fruu..
Kawałek dalej, znaleźliśmy całkiem znośne warunki, gdzie motocykle stały na parkingu, my mieliśmy prysznic, aa i nawet smaczne śniadanko o poranku. A po sąsiedzku pizze.
DZIEŃ DWUNASTY
Ruszamy dalej na Lublin.
Tu zjedliśmy przemaga wielki obiad, zobaczyliśmy:
- Archikatedre Lubelską <-- piękna jest Najciekawsza jest sala akustyczna, gdzie rozmawia się szeptem po przekątnych sali i słychać jakby ktoś stał za plecami i mówił.
- Zamek i wieże
To było szybkie zwiedzanie. Ruszamy dalej w dół.
Po drodze zobaczyliśmy Kościół na wodzie w Zwierzyńcu. Jak widzicie na zdjęciach, znów padał deszcz.
I znów dalej na nocleg w okolice Kończugi, w jakimś schronisku.
Ciekawostka : najnowszy trend mody nieprzemakalne majtasy firmy Tesco
DZIEŃ TRZYNASTY
Rano przyjeżdża po nas Fred z forum HH i zabiera nas do siebie na śniadanko.
Na szybko opowiadamy mu o naszych przeżyciach związanych z krowami, wymuszeniami przez puszki, o cenach paliw i drogach.
Pora na mega wycieczkę
W pierwszej kolejności, pojechaliśmy zobaczyć Zamek w Krasiczynie
Samego zamku nie zwiedziliśmy, bo gonił nas czas, ale na odpłatny spacer po parku sie skusiliśmy.
Żeby nie było, ze same normalne zdjęcia dałam, bo tak na prawdę, większość jest nienormalna.
Tego jeszcze dnia odwiedziliśmy Ustrzyki Górne i Dolne, oraz największą zaporę w Polsce, czyli w Solinie.
Dołączył do nas wtedy kolejny forumowicz HH Wodzi i tak razem podziwialiśmy.
Powiem tak, Bieszczady są chyba najpiękniejszym miejscem w Polsce i obowiązkowo musimy tam wrócić, ale na dłużej.
Te widoki..te winkle..mmm...bajer
Wszystko co piękne szybko sie kończy, uciekamy na długa kolejce i spać.
DZIEŃ CZTERNASTY
Wstajemy, jemy śniadanko, pakujemy sie i jedziemy obejrzeć Zamek w Łańcucie I pod brama, rozstajemy się z naszym gospodarzem Fredem.
Oczywiście zakaz robienia zdjęć, wzięliśmy do siebie
Wszystko co piękne, szybko się kończy.
Zjedliśmy obiad i pora ruszać do domu
Oczywiste jest, ze zastał nas deszcz po drodze, ale jak zwykle daliśmy rade.
Po drodze natknęliśmy sie na niewygodne roboty drogowe, które jednak nie były dla nas problemem.
Emilek zsiadał z motocykla i przestawiał wszystkie słupki, które były nam niewygodne. Ileż radości nam to sprawiło, nam jak nam ale kierowcom puszek :D uśmiechy od ucha do ucha. Gdy już pokonaliśmy gigantyczny korek zajęliśmy honorowe miejsce :
Korek w którym sie stało i stało... bo ruch zmieniali co 20 minut.
Cali i zdrowi dotarliśmy do domu wieczorem 30.07.2010r.
Podsumowanie:
- zrobiliśmy 3500km
- najtańsze paliwo 4,35pln, a najdroższe 4,89pln
- w sumie wydałam ok 1500pln z czego ok 850zł to paliwo, emil więcej bo VFR nieco więcej pali
- chyba większość przejechaliśmy w deszczu
- jadąc na Suwalszczyznę, trzeba pamiętać o pełnym baku- duże odległości między stacjami, które w niedziele bywają nieczynne
- zrobiliśmy ponad 1100 zdjęć + 600 od towarzysze ..
- to, że ma się znak pierwszeństwa i że poruszamy się drogą z pierwszeństwem, wcale nie znaczy że je mamy ( myślę, że to była najostrzejsza sytuacja dzieląca nas o sekundy i metry od tamtego świata)
- najniższe spalanie marchewki to 4l/100km, największe, nie przekroczyło 5l (nie wiem jak u emila, a GS podobnie jak hornet)
- najczęstszy posiłek to pizza
- zawsze trzeba mieć przy sobie gotówkę, bo nie wszędzie się zapłaci kartą.
- rękawiczki ze stacji to obowiązek
Straty
-rozwalony amor w GS
- zniszczona nawigacja emila
- uszkodzony lakier w marchewce
- rozjechane żaby, a emil to nawet coś większego rozjechał
Po tym "urlopie", zrobilismy se tydzień leżakowania by wypocząć i wpadł kolejny 1000km :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Plany??.. hmm..może w przyszłym roku już coś za granicami Chorwacja, a jeśli me zdrowie nie pozowli to Bieszczady zobaczymy.
Dziękuje za uwagę |
| Ostatnio zmieniony przez manka 2010-11-19, 22:57, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Patra

Motocykl: CB 500
Imię: Patra
Wiek: 43 Dołączyła: 05 Kwi 2010 Posty: 2904 Skąd: SO
|
Wysłany: 2010-11-19, 22:17
|
|
|
Rewelacja
Rozwaliły mnie 2 zdjęcia- majty a la Tesco i namioty na kostce brukowej
| manka napisał/a: | | bo tak na prawdę, większość jest nienormalna. |
A tam nienormalna. Bardzo życiowe
| manka napisał/a: | | Park miniatur Dolnego Ślaska w Kowarach |
Fajne miejscówka. O tym koło Wadowic słyszałam, ale tego nie znałam.
| manka napisał/a: | | Wystraszona zwierzyna wybiegła z pola na drogę |
A ta krowa była zarejestrowana? Hmm... jak miała OC to spoko Nie no, dobrze, że wszyscy cali wrócili.
| manka napisał/a: | | Wszystko co piękne, szybko się kończy. |
Ja poproszę już nowy sezon.
A i przydałby się dział "fotorelacje".
manka, relacja super |
_________________ Zawsze kiedy piszesz głupie posty bóg zabija kotka!
Gość pozdrawiam
 |
|
|
|
 |
emil

Motocykl: motocykl
Imię: lucek
Wiek: 112 Dołączył: 05 Kwi 2010 Posty: 3698 Skąd: somalia
|
Wysłany: 2010-11-19, 22:23
|
|
|
a tam coś większego, jakiś zdechły średni pies albo mały dzik leżał sobie na ulicy w środku nocy, do tego padało, więc miałem prawo go dojechać, nie? no
miło się wspomina |
|
|
|
 |
rufus

Motocykl: lep na baby ;)
Imię: rafaÂł
Wiek: 47 Dołączył: 07 Kwi 2010 Posty: 330 Skąd: Strzegom
|
Wysłany: 2010-11-19, 22:49
|
|
|
To sobie pojezdziliscie , fajnie
pozdrowienie dla Majkiego i Jego dziewczyny |
|
|
|
 |
MadJack [Usunięty]
|
Wysłany: 2010-11-19, 23:02
|
|
|
kapitalna sprawa. odrazu mojej dziewczynie powiedzialem, ze w tym roku musimy zaliczyc cos podobnego |
|
|
|
 |
emil

Motocykl: motocykl
Imię: lucek
Wiek: 112 Dołączył: 05 Kwi 2010 Posty: 3698 Skąd: somalia
|
Wysłany: 2010-11-19, 23:10
|
|
|
nawet zdążyłem przerzucić z gpsa połowę trasy, w zimie wrzucę resztę o ile będę pamiętał, bo przed Lublinem go trafił h.
pierwsza połowa
<iframe width="425" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&ie=UTF8&msa=0&msid=104258026619628525920.00048e0cd1b98ecf56cc9&ll=52.532624,19.169916&spn=4.465076,7.267163&output=embed"></iframe><br /><small>Pokaż <a href="http://maps.google.pl/maps/ms?hl=pl&ie=UTF8&msa=0&msid=104258026619628525920.00048e0cd1b98ecf56cc9&ll=52.532624,19.169916&spn=4.465076,7.267163&source=embed" style="color:#0000FF;text-align:left">Polowa</a> na większej mapie</small> |
|
|
|
 |
manka [Usunięty]
|
Wysłany: 2010-11-20, 10:22
|
|
|
to wrzuć reszte, choćby w paincie zrób
Taka wyprawe polecam. Nie ukrywam, że nie zobaczyliśmy wszystkiego co chcieliśmy, więc może jeszcze kiedys powtórka, ale odwiedzić zachodniopomorskie
Trzeba więcej zobaczyć:) Zwłaszcza, że Polska jest naprawdę piekna i jest co oglądać |
|
|
|
 |
Piwowarek
...3,14 i reszta

Motocykl: BMW R1200GS LC
Imię: Pshemas
Wiek: 44 Dołączył: 25 Lip 2010 Posty: 6122 Skąd: Będzin
|
Wysłany: 2010-11-20, 10:55
|
|
|
Gratki Piękna sprawa taka wyprawa |
|
|
|
 |
emil

Motocykl: motocykl
Imię: lucek
Wiek: 112 Dołączył: 05 Kwi 2010 Posty: 3698 Skąd: somalia
|
Wysłany: 2010-11-20, 11:52
|
|
|
| nie chce mi sie w paincie, bede mial czas to zrobie, pytanie tylko - czemu nie wyświetliła się mapa tylko sam link? |
|
|
|
 |
GrzegozBB

Motocykl: Inazuma
Imię: Grzegorz
Wiek: 46 Dołączył: 16 Lis 2010 Posty: 64 Skąd: BB
|
Wysłany: 2010-11-20, 12:07
|
|
|
| Super relacja, gratuluję!! Mówisz,że w przyszłym sezonie chorwacja? Mam podobne plany (chorwacja lub włochy z alpami) śledzę temat i czekam na konkrety - może uda się większą ekipę zgrać... |
_________________ Chory na motory. |
|
|
|
 |
jaarek

Motocykl: R1200 R
Imię: jarek
Dołączył: 17 Lis 2010 Posty: 321 Skąd: SL
|
Wysłany: 2010-11-21, 09:11
|
|
|
| super relacja.pozdrawiam |
|
|
|
 |
orzech
Motocykl: Sprint st 1050
Imię: Tomek
Wiek: 43 Dołączył: 07 Kwi 2010 Posty: 242 Skąd: Strzemieszyce
|
Wysłany: 2010-11-21, 18:14
|
|
|
świetna trasa! Nieżle to sobie wszystko zaplanowaliście , fajne miejsca , niektóre pamiętam z dzieciństwa . Zmotywowało mnie to do tego by w przyszłym sezonie też pojechać gdzieś dalej w Polskę pozdrawiam |
|
|
|
 |
manka [Usunięty]
|
Wysłany: 2010-11-28, 03:24
|
|
|
orzech, no to nic tylko przeglądaj co warto zobaczyć i ruszaj bo naprawdę jest co oglądać |
|
|
|
 |
Edisiewicz

Motocykl: vfr 800 vtec
Imię: Marek
Wiek: 45 Dołączył: 17 Sie 2010 Posty: 648 Skąd: Chelsea(Czeladź)
|
Wysłany: 2010-11-28, 11:46
|
|
|
Ehh pozazdrościć . Podziwiam kolegę na Gsie , chociaż tak prawdę mówiąc to nasi dziadkowie ws'kami nad morze śmigali . Fajna wyprawa gratulacje. |
|
|
|
 |
walek809

Motocykl: streetfighter
Imię: kris
Wiek: 44 Dołączył: 19 Cze 2010 Posty: 1290 Skąd: wrp
|
Wysłany: 2010-11-28, 17:11
|
|
|
| fajna wyprawa może kiedyś uda mi się takową zaplanować dla siebie |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie moesz zacza plikw na tym forum Nie moesz ciga zacznikw na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
• • • •  |